sobota, 21 czerwca 2014

Chevelle - La Gárgola

Zespół Chevelle poznałam dopiero około 2009 roku za sprawą LastFm i od razu polubiłam (o czym już pisałam). Po zaznajomieniu się ze wszystkimi poprzednimi płytami, zawsze czekałam na kolejne. Napisałam o poprzednim ich krążku - Hats Off To The Bull i zamierzam teraz zrobić to samo, jeśli chodzi o najnowsze wydawnictwo Amerykanów - La Gargola (z hiszp. "gargulec").

Już od pierwszego utworu Ouija Board można zauważyć, że mamy do czynienia z zaostrzeniem brzmienia w porównaniu do poprzedniego albumu, na którym zostały wykorzystane elementy elektroniczne łagodzące całość. Ouija Board jest dość agresywnym utworem. An Island też zaczyna się od przesterowanego riffu, jest wrzask oraz ten charakterystyczny, niepokojący sposób śpiewania Pete'a Loefflera, który od początku przypadł mi do gustu. Przy One Ocean na chwilę zwalniamy - to spokojniejsza i "pozwalająca odpocząć" piosenka na tej płycie. Potem znowu jesteśmy bombardowani riffami, a płyta kończy się spokojnym, leniwym Twinge. 

Ogólnie La Gargola prezentuje nam to, co w Chevelle najlepsze, czyli m.in. surowo brzmiące riffy w średnim tempie. To nowe wcielenie Chevelle jest jednak bardziej metalowe niż poprzednie dokonania, a przynajmniej bliższe starszym albumom jak Vena Sera z 2007r.

Chevelle może nie odkrywają Ameryki, ale trzymają się tego, co wychodzi im najlepiej. Od dawna mają silną pozycję w kręgu amerykańskiej muzyki z pogranicza rocka i metalu (choć może nie w tej najbardziej komercyjnej jego części) i dlatego po raz kolejny otrzymujemy od nich solidną, rockową płytę pełną surowych riffów.

Piosenki są zbudowane bardzo podobnie, co może być wadą dla osób poszukujących różnorodności. Jeśli jednak o mnie chodzi, to dostałam to, czego od Chevelle oczekiwałam. Może trochę brakuje mi tu tylko melodyjności.

Zespół często jest wrzucany do jednej szufladki z Tool i Deftons, ale o ile Chevelle bardzo lubię, to za pozostałymi dwoma nigdy nie przepadałam. Pewnie dlatego Pete i spółka wydają mi się jedyni w swoim rodzaju i bardzo autentyczni.

7 komentarzy:

  1. Witaj, ostatnimi czasy w blogosferze pojawił się całkiem nowy i świeży blog o tematyce muzycznej! Wkrótce będzie on pełen recenzji i innych ciekawych rzeczy. Masz ochotę czasem na niego zajrzeć? Jeśli tak to śmiało pisz, a dodam Cię do Affilates i wspólnie będziemy informować się o nowościach! Już niedługo pierwsza recenzja.

    Czekam na Ciebie na http://muzyczne-opinie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie zapraszam na dwie nowe recenzje (Lana Del Rey - West Coast & Shades Of Cool) na blogu http://namuzowani.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na nową recenzję (The Pretty Reckless - Messed Up World) na blogu http://namuzowani.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie zapraszam na nową notkę na blogu NAMUZOWANI.BLOG.ONET.PL a w niej - recenzja hitu Margaret - Wasted!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny blog;)
    Zapraszam do współpracy z moją stroną
    http://ironi-polska.ucoz.pl/
    Pozdrawiam!
    ADIX

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam na najnowszą recenzję (System of a Down – Aerials) na blogu http://namuzowani.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Serdecznie zapraszam na nową recenzję ( Ellie Goulding - Anything Could Happen ) na blogu NAMUZOWANI.blog.onet.pl

    Pozdrawiam, Joanna :)

    OdpowiedzUsuń