Nigdy nie chciałam uchodzić za osobę, która toleruje tylko starsze zespoły, legendy rocka i politowaniem patrzy na młodszych artystów, uważając, że już wszystko, co najlepsze w muzyce rockowej zostało stworzone, a młode zespoły mogą już tylko naśladować swoich idoli. Od dawna żaden nowy artysta czy zespół nie zrobił na mnie większego wrażenia, choć staram się śledzić rockowe nowości, być na bieżąco. Jeśli coś odkryłam, to przeważnie były to starsze zespoły, których nie znałam, mające już kilka płyt, albo istniejące jakiś czas temu. Czyżbym już straciła zapał i zakopała się tylko w zespołach słuchanych od lat lub istniejących od co najmniej dekady?