niedziela, 30 listopada 2014

Młody artysta kontra legenda

Nigdy nie chciałam uchodzić za osobę, która toleruje tylko starsze zespoły, legendy rocka i politowaniem patrzy na młodszych artystów, uważając, że już wszystko, co najlepsze w muzyce rockowej zostało stworzone, a młode zespoły mogą już tylko naśladować swoich idoli. Od dawna żaden nowy artysta czy zespół nie zrobił na mnie większego wrażenia, choć staram się śledzić rockowe nowości, być na bieżąco. Jeśli coś odkryłam, to przeważnie były to starsze zespoły, których nie znałam, mające już kilka płyt, albo istniejące jakiś czas temu. Czyżbym już straciła zapał i zakopała się tylko w zespołach słuchanych od lat lub istniejących od co najmniej dekady?

Trochę rozumiem ludzi, którzy wychowani na klasyce rocka niechętnie sięgają po nowości, lub po prostu nie uważają ich za interesujące. Sama wpadłam w taką pułapkę. Przyzwyczajona do brzmień, które dobrze znam i które są ze mną od lat, przywiązuję małą uwagę do rockowych nowości, nowych brzmień. Rock, który prezentują młode, dopiero zaczynające zespoły różni się od tego, którego słucham od dawna i rzadko coś mnie przekonuje.

Jakiś czas temu spotkałam się z wieloma artykułami na temat zespołu Royal Blood. Ich płyta została uznana najlepiej sprzedającym się rockowym debiutem od 2011 roku. Po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji na temat ich muzyki, postanowiłam ich sprawdzić. Nie słuchałam całej płyty, tylko kilku utworów i pierwsze, co mi przyszło do głowy, to duże podobieństwo do Queens Of The Stone Age. Podobno chłopaki (a jest ich w zespole tylko dwóch!) bardzo inspirują się właśnie tym zespołem, a także twórczością Jacka White'a. Na razie mam mieszane uczucia co do ich muzyki, ale nie chcę ich skreślać. Jest w nich coś ciekawego, ale na razie nie wiem jeszcze, jak to opisać. Ale jedno muszę im przyznać: wyróżniają się na plus na tle indie rockowych artystów, których ostatnio pojawiło się mnóstwo.


Innym młodym zespołem, który mnie zainteresował jest Darlia. Rok temu pojawiło się ich EP Knock Knock, a debiutancki album wychodzi pod koniec lutego. To brytyjski zespół, który przyciągnął mnie utworem Stars Are Aligned, którego refren z jakiegoś powodu skojarzył mi się z Jane's Addiction. Queen of Hearts brzmi momentami jak Nirvana, ale wokalista, 19-letni Nathan Grey mówi, że jego zespół nie miał zamiaru brzmieć grunge'owo. Candyman pomimo "słodkiej" nazwy zawiera świetne, brudne riffy. Właściwie wszystkie ich utwory, które udało mi się znaleźć, spodobały mi się. Jakie jeszcze inspiracje słychać w utworach? Oasis, Stereophonics, The Libertines...

Każdy młody artysta kimś się inspiruje, albo w jego muzyce słychać czyjś wpływ. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy trudno już wymyślić coś nowego. Niektórzy jednak nagrywając, pisząc piosenki robią to czasem w świeży i interesujący sposób. Dla mnie tak właśnie gra Darlia - są tu i świetne, niezbyt "grzeczne" i wygładzone riffy, są chwytliwe refreny, jest  rockowa energia, której mi ostatnio brakowało u nowych artystów. Zapraszam do słuchania.



Myślę, że młode zespoły rockowe też mają coś do zaoferowania i to nie tylko teraźniejszym nastolatkom, czy dwudziestolatkom. Trzeba tylko być otwartym.

7 komentarzy:

  1. Dokładnie tak! Jak najbardziej się zgadzam! Otwartość na ludzi i inne czynniki to podstawa!

    Zapraszam do mnie na gwiazdkową akcję blogerską :)
    http://testacja.blogspot.com/2014/11/ho-ho-ho-gwiazdka-blogerska-z-testacja.html
    PS> oczywiście obserwuję:)
    testacja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post się podobał, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Najważniejsze to się nie ograniczać! Trzeba mieć otwarty umysł bo kiedyś te stare zespoły będą zastąpione przez młode tryskające energią. Co do samego grania, podobno wszystkie riffy zostały już zagrane to chcąc nie chcąc piosenki stają sie do siebie podobne. Dobry wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie jakoś nie ciągnie do tej "nowej" muzyki. O wiele bardziej lubię stare, klasyki. Nie wychowałam się nawet na takiej muzyce, ale mimo wszystko czuję, że ona do mnie pasuje. Jest idealna i tak jakby stworzona dla mnie. Nie słucham tych wszystkich Linkin Parków ani żadnego Coldplayu ani 30 Second to Mars...jakoś mnie to nie kręci :) Fajny wpis, akurat niedawno nad tym rozmyślałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dużo zależy też od wychowania na takie czy innej muzyce. Ja nie miałam w domu muzyki, na której mogłam się wychować - słuchało się po prostu tego co było w radio czy tv, potem sama zaczęłam szukać i tak jakoś wyszło, że lubię jednocześnie 30 Seconds To Mars, Linkin Park (ale tylko starsze płyty) i np. Led Zeppelin... Jednak do nowej muzyki ciągnie mnie coraz mniej, chyba zostanę przy tym, czego słucham, ale lubię też wiedzieć, co się w muzyce dzieje.

      Usuń
  4. Łącze starocie z nowościami. Kompromis :)

    Zapraszam na nową recenzję na blogu NAMUZOWANI.blog.onet.pl. UWAGA! Aktualizuję listę informowanych o nowych recenzjach. Więcej informacji w najnowszej notce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na nową recenzję (Epica – Victims of Contingency) na blogu namuzowani.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń