piątek, 13 marca 2015

Billy Idol: notka o artyście + kilka słów na temat jego najnowszej płyty Kings & Queen of the Underground

Źródło: Flickr.com Autor:
rockmusicreview
Brytyjskiego muzyka Billy'ego Idola (prawdziwe nazwisko William Broad) znałam bardziej z pseudonimu i image'u niż twórczości dopóki nie usłyszałam coveru jego utworu Rebel Yell w wykonaniu HIM. Piosenka niesamowicie mi się spodobała, użyłam więc mocy You Tube'a aby usłyszeć Rebell Yell w oryginale, a potem posłuchać innych piosenek Idola.

Lubię lata 80. z całą ich kiczowatością i dużą ilością dobrej muzyki, nie tylko rockowej i Billy Idol bardzo się wpasował w mój gust. Przepadam nie tylko za Rebel Yell, ale też White Wedding, Eyes Without a Face, Dancing With Myself czy cover Simple Minds Don't You Forget About Me.

Billy Idol ma punkowe korzenie i widać to w tym, jak wyglądał w swoich najlepszych latach: ufarbowane na jasny blond, sterczące, krótkie włosy (taką fryzurę ma do dziś), kolczyki w uszach, skórzane stroje z mnóstwem ćwieków i łańcuchów, bransoletki i paski też nabijane ćwiekami plus gniewne spojrzenie, dzięki któremu można go zaklasyfikować (i chyba słusznie) jako "niegrzecznego chłopca". Dodajmy do tego trochę glam rockowego stylu i trudno nie zwrócić uwagi na Idola, zarówno ze względu na muzykę jak i charakterystyczny image.

Image ten bardzo mi się podoba, ale to przede wszystkim magnetyczny głos, charyzma i przebojowe utwory pozwoliły mu zyskać światową sławę. Nie mogło się stać inaczej z repertuarem pełnym tak dobrych piosenek: zarówno energetycznych (Rebel Yell) jak i ballad (Eyes Without a Face). Idol śpiewa z taką niewymuszoną zadziornością i nonszalancją. Może to przez ten charakterystyczny "szyderczy" wyraz twarzy? Ma go nawet, gdy śpiewa balladę, jakby nie chciał dać nam zapomnieć, że tak naprawdę jest punkiem ;)



Nie znam całej dyskografii Billy'go Idola, skupiłam się na słuchaniu jego Greatest Hits i Rebell Yell i to mi w sumie wystarczyłoale któregoś dnia całkiem niedawno zobaczyłam teledysk do Can't Break Me Down, co przypomniało mi o tym panu, szczególnie, że piosenka bardzo mi się spodobała. Z powodu niemłodej już wersji Idola występującej w klipie, domyśliłam się, że utwór pochodzi z jakieś nowej płyty i po paru kliknięciach odkryłam, że wydał taką w tamtym roku. Nie muszę chyba mówić, że natychmiast chciałam ją przesłuchać. Drugi utwór z tej płyty, zatytułowanej Kings & Queens of the Underground, Save Me Now usłyszałam w radio w pracy i spodobał mi się tak samo jak pierwszy, a może nawet bardziej.

Kings & Queens of the Underground to pierwsza płyta artysty po dość długiej, bo 10-letniej przerwie. Co można o niej powiedzieć to na pewno, że słucha się jej bardzo przyjemnie. To dość lekka rockowa/pop rockowa płyta legendarnego artysty. Pierwsze trzy utwory są bardzo przebojowe i wpadające w ucho. One Breath Away jest już wolniejsze, ale Postcards From The Past przywołuje echo Rebel Yell  - znów jest więc energicznie i przebojowo. Nawet ja, osoba znająca tylko część dyskografii Billy'ego Idola, poczuła tu powiew lat 80. Mamy tu trochę elektroniki, świetne gitary, odrobinę wrzasku - dokładnie tyle, ile trzeba, by pokazać z kim mamy do czynienia. Artysta ten ma prawie 60 lat, ale energii mu nie brakuje. Jego wokal też brzmi tak samo dobrze cały czas.

Jeśli wiedziałabym o tej płycie wcześniej na pewno znalazłaby się wśród moich ulubionych płyt 2014 roku.

3 komentarze:

  1. Miałem przesłuchać jego najnowszy album, ale jakoś mi umknął. Muszę koniecznie nadrobić zaległości.

    Zapraszam na nowe posty na blogach http://Fizzz-Reviews.blogspot.com oraz http://Namuzowani.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, przyjemnie się słucha.

      Usuń
  2. Billy Idol to jedna z ciekawszych postaci lat 80 - tych i 90 - tych. Punkowy pazur, te kiczowate klipy i garderoba. Miało to swój urok. Ostatni album bardzo mi się podoba. Różnorodny materiał.

    OdpowiedzUsuń